Makijaż

Różany luksus prosto z Korei! Kryjący cushion i soczysta pomadka od O HUI

Kryjący cushion i soczysta pomadka od O HUI

Hej! Przede wszystkim muszę zacząć od wspomnienia o nazwie marki. Tak, tak, wiem – przy pierwszym zetknięciu brzmi ciekawie, ale od razu Was przystopuję – poprawnie nazwę wymawia się /o hłej/, także już wcale nie jest śmiesznie. Nazwa nazwą, znalazłam kilka wpisów na ten temat, jakoby była prześmiewcza i kontrowersyjna… cóż, nie jest polska, nie rozumiem więc takiego toku myślenia. Przejdźmy jednak do całego sensu dzisiejszego wpisu. O Hui to jedna z tych “bardziej luksusowych” marek koreańskich, która posiada ponoć rewelacyjne kosmetyki przeciwstarzeniowe. Póki co jeszcze nie muszę po nie sięgać, ale skusiłam się na przepiękny, wyjątkowy zestaw, który jest edycją specjalną dwóch makijażowych hitów marki. To czysta zachcianka, ale czy warta swojej ceny?

Zestaw nosi nazwę “Beautiful Journey” i zapakowany jest w piękne, pudrowo-różowe pudełeczko. Musicie przyznać, że wygląda bardzo kusząco. Set powstał we współpracy z Asiana Airlines i wydaje mi się, że został stworzony specjalnie do zabrania w podróż. Jest to edycja specjalna popularnego Ultimate Cover Cushion Moisture z mini pomadką Rouge Real Lipstick. Dodatkowo w skład zestawu wchodzi również refill do cushiona, czyli mamy tutaj jakby dwa produkty w jednym. Cena waha się od 40 do 50 dolarów (w zależności od tego, czy jest aktualnie promocja, czy nie). Można go kupić oczywiście na Jolse.

Ultimate Cover Cushion Moisture #01 Milk Beige

To chyba najbardziej popularny cushion O Hui, który wystąpił już w kilku edycjach specjalnych. Ma łączyć wysokie krycie z bardzo dobrym poziomem nawilżenia skóry i zapewniać skórze naturalny blask. Formuła cushionu została wzbogacona o niacynamid, panthenol i kilka ekstraktów, m.in. z lilii tygrysiej i z owoców trukwy egipskiej. Zawiera filtry przeciwsłoneczne SPF 50+ PA+++ i dostępny jest w dwóch odcieniach – ja wybrałam jak zawsze ten najjaśniejszy. Jak widzicie opakowanie tej edycji limitowanej jest po prostu przepiękne. Chyba nie widziałam ładniejszego podkładu w poduszeczce. Ale przejdźmy jednak do właściwości i tego jak krem wygląda na twarzy.

Przede wszystkim zdradzę Wam mój sekret – cushiony nakładam gąbeczką typu beauty blender, a dołączonego aplikatora używam tylko do poprawek w ciągu dnia. Uważam, że to o wiele bardziej higieniczne. Generalnie odcień 01 jest rzeczywiście jasny i ku mojej uciesze, wpadający w żółte tony. Pięknie dopasowuje się do odcienia cery. Jeżeli chodzi o poziom krycia, to jest on raczej średni, ale można go budować. Bardziej czerwone niedoskonałości będą przebijać i trzeba będzie przykryć dodatkowo korektorem. Nie przeszkadza mi to jednak, są dni kiedy stawiam na bardzo naturalne krycie. Cushion rzeczywiście zapewnia efekt świetlistej, rozpromienionej cery. Pozostaje on nawet po przypudrowaniu delikatniejszym pudrem (najczęściej używam do tego celu Innisfree, o którym pisałam TUTAJ). Bardzo mi się ten efekt podoba, ponieważ wygląda naturalnie.

Jeżeli chodzi o trwałość to tutaj nie jest idealnie. Po kilku godzinach krem zaczyna się ścierać z twarzy, najszybciej w upalne dni. Nałożony bez matującej bazy zacznie szybko się wyświecać, więc absolutnie odradzam go posiadaczom cery tłustej. Jest jednak bardzo komfortowy i rzeczywiście pomaga utrzymać odpowiednie nawilżenie cery. Lubię go za to, że w łatwy sposób można go dołożyć, a co za tym idzie “odświeżyć” ochronę przeciwsłoneczną i poprawić ogólny wygląd cery. Nie jest to cushion bez wad, ale bardzo dobrze sprawdza mi się na co dzień. Polubiłam się z nim, bo moja skóra nie jest obciążona, tylko wygląda świeżo i promiennie. I nie przeszkadza mi konieczność poprawek w ciągu dnia. Myślę, że sprawdzi się rewelacyjnie dla cer dojrzałych i suchych.

Rouge Real Mini Lipstick PW11

Ta piękna mini pomadka jest niesamowicie mocno napigmentowana. Odcień PW11 to intensywny róż, którego mój aparat niestety nie umie dobrze oddać. Generalnie nie czuję się komfortowo w takich soczystych barwach, ale pomadka działa jak klasyczny tint, czyli pigment wpija się w usta i po zdjęciu pierwszej warstwy zostaje przygaszony kolorek, który już mi osobiście odpowiada (czy da się napisać dłuższe zdanie?). Pomadka ma bardzo kremową, nawilżającą formułę, która ładnie się błyszczy, ale nie wylewa się poza kontur. Dostępna jest w wielu wersjach kolorystycznych i szczerze przyznam, że kilka z nich mnie kusi. Kto wie, może zdecyduję się na dużą wersję tej pomadki, oczywiście w kolorze brudnego różu. Nie, u mnie nie może być inaczej 🙂 Jak Wam się podoba?

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sprawdź również